Scream & shout!





Nie śpiewam pod prysznicem.
Wstydzę się nucić publicznie.
Już nie chodzę krzyczeć razem z przejeżdżającymi pociągami.
Nie krzyczę słuchając muzyki.
Nawet w ataku szału krzyczę ze ściśniętym gardłem.
Nie lubię swojego głosu.
Nie umiem mówić publicznie.

Więc jak mam tworzyć?
Jak mam być kreatywna?
Jak mam wyrażać swoje myśli?

W „Zapachu kobiety” jest motyw, który zapamiętałam. Kobieta uczy faceta krzyczeć w trakcie seksu, bo on pół życia spędził w więzieniu, masturbując się przy innych. Razem z krzykiem bohater otwiera się na miłość.
To idealna metafora dla mojego problemu.

Co zrobię, żeby uwolnić głos?

11. Pójdę na karaoke. {to pewnie nie będzie takie proste}
22. Będę śpiewać pod prysznicem i przed yuotubem!
33. Znajdę miejsce, w którym mogę się wykrzyczeć. Ma ktoś jakiś pomysł?

0 komentarze:

Prześlij komentarz