Dlaczego nienawidzimy się w mieście?




Pavel Petel Mr Naked DJ


W metrze i w swetrze - hejtuj mnie!

Ilość energii, którą mieszkańcy miast trwonią na nienawidzenie siebie nawzajem prawdopodobnie pozwoliłaby wysadzić w powietrze (próżnię, przestrzeń?) cały kosmos.
I ja ją trwonię.
Jadę na rowerze i wkurzają mnie ludzie łażący po niej.
Jadę chodnikiem, to złorzeczy mi staruszka.
Jadę komunikacją plugawię kierowców, którzy jadą buspasem.
Prowadzę samochód, przeklinam rowerzystów, którzy wyjeżdżają nie wiadomo skąd!

I mniej więcej w ten sposób fala nienawiści plądruje serca i umysły miastowych, którzy cały swój czas, pieniądze i energię wkładają w to, żeby odizolować się od wstrętnej plagi innych ludzi.

Jak się z tego wypisać?

1. Nie spieszyć się. Wtedy nie będzie Cię denerwowało dziecko, przez które musisz poczekać na przejściu, gdy światło się zmienia na czerwone.
2. Być innym. Rozbijać konwenanse (patrz zdjęcie wyżej).
3. Ale wystarczy przecież uśmiechnąć się do tych ludzi. Tylko nie oczekujcie odwzajemnienia. Ludzie w dużych miastach mają paraliż mięśni uśmiechowych. Musieliby je rozgrzać, żeby ich użyć. Ale czasem może zarysować się pewne skrzywienie. To jest maximum, które mogą uzyskać. Bądźmy wyrozumiali.
4. Próbuj zrozumieć innych. Ścisk sprzyja zamykaniu się w sobie. Patrz i słuchaj. Rozkoszuj się tętnem miasta.


Cel na dziś: wrócę do domu w dobrym humorze! :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz